Zamów bezpłatną wycenę, przesyłając pliki na adres info@exlibro.pl
Zamów bezpłatną wycenę, przesyłając pliki na adres info@exlibro.pl

aktualności

03.02.2020 Kilka słów o języku jagańskim W jagańskim mówi tylko jedna osoba na świecie, ale to właśnie w tym języku istnieje słowo, które zostało uznane na najbardziej zwięzłe słowo świata.
19.08.2019 Nie żyje Tadeusz Komendant, znany tłumacz literatury francuskiej Tadeusz Komendant znany był głównie jako tłumacz i popularyzator dzieł Michela Foucaulta.
08.07.2019 Międzynarodowy Dzień Psa … czyli o tym, jakim językiem porozumiewają się z nami nasi najlepsi przyjaciele

„Je suis oignon” – o zmianach we francuskiej ortografii


Na początku lutego we francuskich mediach, szczególnie w mediach społecznościowych, roiło się od pełnych zaskoczenia i oburzenia reakcji na jedno z postanowień rady języka francuskiego, Conseil supérieur de la langue française (organu doradczego rządu francuskiego), które zostało zaakceptowane przez Akademię Francuską. Wprowadza ono kilka zmian w ortografii, zgodnie z nimi np. słowo oignon (cebula) można pisać bez litery „i”, w słowie nénuphar (nenufar) radzi się zamienić ph na f, w pewnych przypadkach wolno pominąć akcent circonflexe nad literami „i” oraz „u”, zapożyczenia zaleca się traktować jak słowa francuskie przy tworzeniu liczby mnogiej i akcentowaniu. To tylko niektóre ze zmian – i choć m.in. ta ostatnia, podobnie jak dostosowanie zapisu niektórych akcentów do rzeczywistej wymowy, to właściwie zatwierdzenie dość częstych praktyk osób piszących po francusku, a poza tym wciąż dopuszczalne jest trzymanie się wcześniejszej ortografii, to wiadomość o reformie wywołała burzę. W internecie, na znak przywiązania do niektórych starych reguł, wielu publikowało hasła „Je suis oignon” czy „Je suis circonflexe”.

Co ciekawe, postanowienie to zostało wydane już w 1990 roku. Czemu zatem wywołało poruszenie dopiero teraz? Bierze się to z tego, że francuscy wydawcy właśnie niedawno zostali zobowiązani do tego, by na nowy rok szkolny przygotować podręczniki dostosowane już do zmienionych norm. Krok ten rzeczywiście jest przełomowy, gdyż są duże szanse, że normy obowiązujące w edukacji powszechnej ostatecznie zyskają przewagę. To zaś stanie się zagwozdką zarówno dla zwykłych użytkowników języka, którzy starają się przestrzegać zasad, jak i dla wydawców, redaktorów i korektorów (oraz niewątpliwie tłumaczy) innego rodzaju publikacji – serca wielu biją zapewne po stronie tradycyjnego zapisu, rozsądek zaś może ciążyć ku ujednoliceniu i przyjęciu tej normy, która zyska przewagę. Choć zmiany te upraszczają zapis, w zakłopotanie popaść mogą także znający język francuski jako język obcy – francuska ortografia i tak nie należy do najłatwiejszych, modyfikacja z trudem wyuczonych zasad może być kolejnym utrudnieniem.

Skoro jednak reformy zyskały aprobatę Akademii Francuskiej, to zapewne prędzej czy później frankofoni będą musieli zmienić przyzwyczajenia. Instytucja ta została założona w 1635 roku, za panowania Ludwika XIII, przez kardynała Richelieu. Jej misją jest czuwanie nad normalizacją i zachowaniem wysokiego poziomu języka francuskiego. W jej skład wchodzi dożywotnio 40 członków, wśród których są pisarze, poeci, filozofowie, osoby związane z teatrem, naukowcy, wysocy urzędnicy państwowi, wojskowi i duchowni – osoby mające duże zasługi w upiększaniu i propagowaniu języka francuskiego. Akademia ma ogromy autorytet w kwestii języka, będący równocześnie w pewnym sensie autorytetem moralnym w dziedzinie kultury. Normy zawarte w opracowywanym przez Akademię Francuską słowniku (Dictionnaire de l’Académie Française) uznaje się za wzorcowe.

W Polsce instytucją o  podobnej misji, choć znacznie krótszej tradycji, jest Rada Języka Polskiego, działająca przy Polskiej Akademii Nauk. Została ona powołana w 1996, a działalność jej znormalizowała ustawa o języku polskim z 1999 roku. Podejmuje ona uchwały ortograficzne, wydaje opinie językowe, udziela porad w odpowiedzi na zapytania instytucji, firm czy osób prywatnych. Zdarza się, że zalecenia polskich językoznawców także wzbudzają kontrowersje – wystarczy wspomnieć choćby kwestię pisowni „nie” z imiesłowami odmiennymi. W 1997 roku jej reguły zostały uproszczone, wcześniejsze wymagały zwracania uwagi na niuanse znaczeniowe, co w pewnych przypadkach mogło okazywać się kłopotliwe. Są jednak tacy, którym doskwiera to, że ujednolicona ortografia nie zawsze pozwala na odzwierciedlenie tych właśnie różnic w znaczeniu. RJP dopuszcza także zapis zgodny ze starymi zasadami, często jednak się o tym zapomina.

Kontrowersyjność zaleceń językoznawców wynika z pewnego napięcia, które cechuje normy językowe. Reguły języka można bowiem rozumieć zarówno normatywnie, jak i opisowo – są to przepisy, których użytkownicy języka powinni przestrzegać, ale także po prostu regularności, które dostrzega się w żywym języku, w języku, którym mówi pewna społeczność. Językoznawcy, specjaliści od języka, nie są jego właścicielami, jest on bowiem wspólną własnością wszystkich jego użytkowników. Lingwiści mają zwykle po prostu śledzić przekształcenia, którym język podlega w użyciu, co pewien czas niektóre z nich kodyfikując. Czasem jednak, jak się zdaje, robią to z pewnym wyprzedzeniem – wówczas reguły takie nie do końca mają charakter opisowy, ale mogą zadziałać jak samospełniająca się przepowiednia.

Jak będzie w przypadku francuskich nazw cebuli czy nenufara, czy Francuzi dalej przykrywać będą litery „i” oraz „u” daszkiem akcentu circumflex? Czy nowe zasady rozpowszechnią się wśród osób piszących po francusku? Przyszła praktyka językowa – i tylko ona – może dać nam odpowiedzi na te pytania.

Źródła:

http://lci.tf1.fr/france/societe/reforme-orthographique-10-mots-qui-vont-changer-a-la-rentree-8712574.html

http://www.franceculture.fr/societe/orthographe-mais-pourquoi-cette-polemique

http://www.academie-francaise.fr/linstitution/lhistoire

http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=408&Itemid=48